Grunt to bunt!

Temat: WSPOMNIENIA z PRL-u
Cytat:
ronia napisała http://www.pantuniestal.com/wp-conte...11/rzutnik.jpg
ja mialam cosik takiego z tej epoki i pamiętam bajeczkę Bum i pszczoły :Oczko:
ja takowy sprzęcik jeszcze mam i to nawet 2 bo jeden męża a drugi mój ale nie wiem czy oba są sprawne bajki też mam swego czasu moją ulubioną były dzieci z Bulerbyn i to chyba dlatego żę najdłuższa była no i oczywiscie pan kleks:Oczko:
Źródło: parenting.pl/showthread.php?t=2400



Temat: Ostatnio obejrzane filmy cz. II
Dot.: Ostatnio obejrzane filmy cz. II
  Cytat:
Napisane przez iszsza (Wiadomość 7269655) tak, tak - nie jest taki naciągany, a humor jest przedni - warto obejrzeć :ehem: Po "filmie o pszczołach" i "Alwin i wiewiórki", na które zabieralismy dziecko obawiam się tych wszystkich bajek i... stawiam na niezadowny Madagaskar czy Epokę Lodowcową ;)
Źródło: wizaz.pl/forum/showthread.php?t=241474


Temat: Czy zbliża się zapowiadany koniec czasów?
Sytuację pszczółek fajnie obrazuje bajka pod tytułem "Film o pszczołach". Niby tylko bajeczka, ale poniekąd pokazane jest jak to będzie wyglądać gdy ich zabraknie.
Jak widać dzisiejsze zagrożenia są tak realne i wszechobecne, że nawet twórcy bajek chcą ukazać ogrom tej sprawy, żeby nawet dzieci potrafiły zrozumieć jak to mniej więcej wygląda.

Źródło: paranormalne.pl/index.php?showtopic=22960


Temat: Każdy potrafi latać
Przepraszam Cię Aniu za ten mój trochę beznadziejny komentarz ale jakoś to maienie i latanie pszczół (pszczelarza) skojarzyło się z bajką dla dzieci o pszczółce niezapomnianej ..
z przeprosinami, Ed
Źródło: ged.kylos.pl/miedzywersami/viewtopic.php?t=12687


Temat: Przez 50 lat komuny
Podzieliłem temat aby oddzielić gospodarkę od historii
na innym z for o pszczołach znalazłem ciekawy zapis ustawy przypominający niczym PRLoowskie zakazy hodowli świń na domowe wyroby ( bo były kartki a sowiet nie miał co żreć )
0915 napisa?/a:
> ^Gargamel napisa?/a:
>
> > To proszę mi pokazać tą uchwałę bądź ustawę
> > kto i kiedy ją wydał i na jakiej podstawie
> > dziękuję z góry
> Kol. Gargamelu, bardzo proszę : jest to art.33
> ust.Ustawy o Hodowli
> Dz.U.133 poz.921 z 2007 roku.
> [url]http://www.lex.com.pl/serwis/du/2007/0921.htm
> /url]
Art. 33. 1. W rozrodzie pszczół wykorzystuje się trutnie pochodzące od matek pszczelich wpisanych do ksiąg lub rejestrów dla linii hodowlanych pszczół lub od ich córek.
2. Sejmik województwa, na wniosek związku hodowców lub innego podmiotu, prowadzących księgę linii pszczół, może, w drodze uchwały, zakazać na terenie województwa lub jego części utrzymywania pszczół lub dopuścić utrzymywanie pszczół określonej linii. Zadanie to jest zadaniem z zakresu administracji rządowej.

króciutko to skwituję Bzdura nad Bzdurami Bzdurę Bzdurą pogania
A co z emigrującymi rojami nie wspomnę o tubylczych w lasach
czyli według tego 1m za granicą województwa czy powiatu mogą mi nagwizdać
0915 To nie realne i nie wykonalne doskonale o tym wiesz
ale niech się chociaż cieszą że mają taką ustawę tylko ciekawi mnie kto ją uchwalił i podpisał no chyba nie pszczelarz nawet dzieci w '0ce wiedzą że pszczoły latają

Czy uw zapis Art .33.1 - to nie ironia tylko że mamy 2009 i może jakiś pan przeczytał już trochę na temat pszczół nim napisze następną Bajkę
Źródło: pasiekaambrozja.pl/forum/viewtopic.php?t=2077


Temat: Sposób/środek na pajaki?


To może większy pożytek byłby gdyby tyle energii i środków poświęcić na walkę z arachnofobią zamiast z homofobią? Wystarczy trochę poznać tryb życia i obyczaje pająków.
Co za politycznie poprawna nowomowa z tą arachnofobią Kiedys jak goowniarz w podstawówce rozbijał inne dzieci - mówiło się: urwis, rozrabiaka, łobuz. Dzisiaj - dziecko cierpiące na ADHD. Niegdyś na uczniaka sadżącego byki: nieuk, leniuch - dziś: dysgrafik. Nawet najohydniejszego zbrodniarza w początkach PRL-bis klasyfikowało się jako ofiarę niedostosowania do norm społecznych.
Cala ta rzekoma arachnofobia to mit wywołany oglądaniem nieodpowiednich bajek, z Pszczółką Mają na czele. Gdyby osoby panicznie bojące się pajaków wiedziały jak okrutnie ze swoimi ofiarami obchodzi się większość owadów błonkskrzydłych (jedne skladają jaja w ciałach żywych larw innych owadów, głównie gąsienic motyli które potem pożerane są żywcem od środka, inne - paraliżują je żądłem po czym również składają jaja a larwy pożerają żywcem sparaliżowane ofiary tym razem od zewnątrz - niechybnie zaczęłyby cierpieć na hymenofobię wyrażającą się niepohamowaną nienawiścią do wszelkich owadów błonkoskrydłych, której ofiarą padłyby także poczciwe i nie czyniące jakiejkolwiek krzywdy innym odawom pszczoły, których jedyną winą byłoby pokrewieństwo z wymienionymi wyzej błonkówkami pasożytniczymi.

Tomek Janiszewski


Tomku ...zawsze lubiłem i lubie Twoje posty i fajnie że tak doskonale się znasz się na owadach ale zdecydowanie gorzej u Ciebie ze znajomością ludzi .

ADHD to nie jest łobuzerstwo ale potwierdzona jednostka chorobowa. Zapewniam Ciebie że nie chciałbyś przebywać z dzieckiem które choruje na ADHD . Niestety przeurocza dziewczynka -córka mojej siostry na pełnoobjawowe ADHD więc twierdze że nie masz bladego pojęcia o tej chorobie .

Jeżeli chodzi o dysgrafie to chyba Tobie chodzi o dysortografie. Też się śmiałem ze to nieuctwo . Nigdy nie miałem problemów z zasadami języka Polskiego. Do czasu 2004 roku kiedy zostałem ofiarą wypadku samochodowego . Słyszałeś o jednostce chorobowej zwanej afazją pourazową ? . Między innymi niesie ze sobą wlaśnie dysortografie.
Bez pomocy słownika Worda nie jestem samodzielnie napisać poprawnie jednego zdania !!!! .
To co widzimy na szkolnictwie to raczej lenistwo bo dysortografia to choroba niezmiernie rzadka. Ale nie wolno twierdzić że jej nie ma bo sam jestem jej czyli tej choroby ofiarą .

Arachofobia jest też stwierdzona i też to kwestia tylko i wyłącznie ludzkiej psychiki . Ale w skrajnych wypadkach potrafi nawet zatrzymać akcje serca !!!! .

Podobnie jak każda naukowo potwierdzona fobia ( nie mylić z odrazą do "pedałowania" )
Źródło: sailforum.pl/viewtopic.php?t=9421


Temat: Cesarstwo Belgijskie - Aar
DZIECI TO NASZA PRZYSZŁOŚĆ

Rozpoczyna się rok 1938. Naród belgijski miewa się coraz lepiej. Przez pierwsze dwa miesiące wszystko było bez zmian. Jednak marzec wstrząsnął całym światem. Zaczął
się przyjemnie i pokojowo ponieważ Japonia zawarła pokuj z Chinami na warunkach powrót do Status Qou (jakoś tak). Jednak następnego dnia dały o sobie znać kolejne dwie światowe potęgi. Najpierw Stalin urządził sobie czystki w swojej armi. Okazał tym samym, że jego generałowie nie mają do niego zaufania i na odwrót. Kolejne wydarzenie, które miało miejsce w Europie to aneksja Austri przez Niemcy. Liga narodów nie próbowała nawet dojść do tego czemu Hitler to zrobił. Wysłała tylko do niego list ze swoim oburzeniem. Naszczęście sześć dni później Victor Strydonck de Bur
ukończył badania nad doktryną spowalniania. To z pewnością udoskonali obrone naszym wojskom. Tego samego dnia badania nad mobilną obroną rozpoczęła firma Renault. Mimo tych dobrych wiadomości Leopoldowi wciąż nie dawały spokoju sny i słowa wróżki. Nagle do gabinetu króla wbiegł jego ośmioletni synek Baudouin. Przed chwilą wrócił ze szkoły i koniecznie chciał opowiedzieć swojemu tatusiowi bajkę, którą
czytała dziś mu nauczycielka. Brzmiała ona tak: ,, Pewien niedźwiadek Albert szedł lasem, by odszukać gniazdo pszczół z dużym zapasem miodku. Szedł tak, aż doszedł
w głąb lasu. Przez cały czs myślał o słodkim miodzie i dlatego zapomniał drogi powrotnej. Zgubił się w środku dużego lasu. Musiał sobie przypomnieć jak wrócić do domu, jednak tam czeka na niego mały, głodny braciszek. Albercik nie mógł pójść spowrotem z pustymi rękami, a co gorsza spadł deszcz i rozszalała burza. Postanowił się nie poddać. Musiał chodzić po kałużach, a na dotatek było mu bardzo zimno, bo wiał silny wiatr. Misio bardzo się bał burzy, ale szedł przez siebię. Po długiej wędrówce
trafił na szosę, a z tamtąd znał już drogę do domu. Jednak wciąż nie miał miodu dla braciszka. Okazało się, że pszczoły zaroiły się tuż przed domem Alberta. I udało mu się zdobyć miód. Cała rodzina była zaskoczona co przeszedł Albert. Jak i mama miś i tata miś byli z niego dumni, a mały braciszek niedźwiadka najedzony spał jak suseł.
Okazało się, że pszczoły wuprodukowały tyle miodu ile tylko Albert miał zamiar zjeść.
I tak samo jak jego brat, niedźwiadek usnął mając pełny brzuszek ''. Morał tej bajki jest taki, żę nigdy nie wolno się poddawać, a Bóg ci to wyngrodzi. Leopoldowi odrazu
poprawił się humor. Powiedział do syna, że będzie świetnym następcom tronu.
Źródło: eufi.org/showthread.php?t=10175


Temat: Gnieźnieńskie korzenie Tomasza Holki
No i jeszcze co nieco mi się przypomniało, zwłaszcza te obrazy, które dotyczyły Wielkiejnocy w Gnieźnie.

Otóż Pan Świątek, który wraz z rodziną zamieszkiwał na parterze, miał zwyczaj zjadać na Wielkanoc monstrualną ilość jaj.
27, 28, a czasem nawet 30 jaj - nie stanowiło problemu. Wielce mi tym imponował, choć Marcia przeklinała Pana Świątka od idiotów.
Podobno kiedyś, te pół kopy zjedzonych jaj mocno mu zaszkodziło.

Śmigus dyngus, zbierał w poniedziałki obfite żniwo, choć dopiero teraz zdaję sobie sprawę, że sposoby oblewania musiały być przez dziadka ostro moderowane.
W sąsiedztwie woda lała się znacznie obficiej!

Za płotem, pod 3-ką mieszkała Pani Niemcowa. Nigdy nie widziałem jej na oczy - wystarczyły straszne opowieści, które o owej jejmości słyszałem od wczesnego dzieciństwa.

Na podwórku nie można było wrzeszczeć, ani nie daj Boże, rzucać kamieniami czy nawet piłką.
Takie zachowanie groziło bowiem pojawieniem się Pani Niemcowej.
Pokolenie, które oglądało na dobranoc Muminków, pewnie pamięta postać z tej bajki, zwaną Buką.
Myślę, że Pani Niemcowa to był taki przedprototyp BUKI, przynajmniej dla nas - dla dzieci.

W czasie moich chłopięco-wakacyjnych odwiedzin u dziadka, byłem co sobota świadkiem misterium towarzyskiego, zwanego brydżem.

Na brydża przychodził Pan Elantkowski z małżonką i Pani Szmytowa, niegdyś przyjaciółka mojej babci.
Misterium odbywało się przy niewielkim zielonym stoliku w pokoju zwanym przed wojną - męskim.
Wielokrotnie dopytywałem się dziadka, dlaczego pokój męski jest męski i dlaczego stoi w nim fortepian, skoro fortepian z męskością mi się nie kojarzy.

Niestety dziadek do szczegółowych wyjaśnień skory nie był, co zrozumiałem niestety dopiero po latach.
Dowiedziałem się jedynie, że fortepian nie stał w męskim, jak męski był męskim i tyle.

Państwo Elantkowscy i Pani Szmytowa, grywali wraz z dziadkiem do późnego wieczora, poczym rozjeżdżali się do domów, korzystając z przystanku autobusowego wygodnie umieszczonego tuż za furtką. Państwo Elantkowscy mieszkali chyba przy Zielonym Rynku a Pani Szmytowa w takiej dużej kamienicy na rogu Lecha i Kościuszki.
W trakcie gry, co rusz ktoś z grających odchodził od stolika i spacerował sobie po mieszkaniu. Nie miałem pojęcia dlaczego tak się działo, ale lubiłem bardzo jak grę przerywała któraś z pań.
Wtedy na ogół byłem ośrodkiem zainteresowania, ważniejszym od lew, atu, robrów i tym podonych abrakadaber, o których przy stoliku rozprawiano.

Dziadek nigdy nie miał telewizora. Nie wiem dlaczego, ale przypuszczam, że na tej samej zasadzie na jakiej moi rodzice nie mają komputera, a ja nie mam MP3, czy jak tam to niewiadomoco do "muzyki" się nazywa.

Dziadek chodził za to na przechadzki. Codziennie po drzemce poobiedniej, dziadek wychodził na przechadzkę. To był absolutnie żelazny punkt każdego dnia a słowo przechadzka, szybko zacząłem traktować podobnie jak ady, ryczka czy haczka.

Po wojnie dziadek usiłował jeszcze zajmować się handlem. Wydzielono mu stoisko w jego niegdysiejszym wspaniałym sklepie.
Niestety nie było to działanie "z duchem czasu", więc dziadka zmuszono do rezygnacji z tego sposobu zarabiania na życie.
Jak pamiętam, dziadek zajmował się administrowaniem jakąś posesją na Rzeźnickiej.

Poza tym hodował pszczoły. W ogrodzie na Libelta stały ule, a w okresach intensywnego kwitnienia, pszczoły były wożone poza miasto.
Co roku do Łodzi przyjeżdżała pocztą wielka 50 litrowa konwia miodu, zwana w Gnieźnie kanką.
Ten miód, twardy jak skała, mama przekładała z widocznym trudem do litrowych słoików i sprzedawała wśród sąsiadów.
Pamiętam nawet cenę - 90zł za słoik, czyli około 1,3kG miodu.
To było wtedy dużo pieniędzy, które jak pamiętam wysyłano z powrotem do Gniezna.

Była bieda, jak już wspomniałem i trzeba było sobie pomagać.

***
Źródło: w1a3ww.forum.gniezno.com.pl/viewtopic.php?t=1966