Grunt to bunt!

Temat: : Ostra uliczka...
Cytat: Phi.... 2000 slabych nozy...

Ja tam wole 500 dobrych

Dobrze gada!!!
Za jeden nożyk ze Świata Noży kupisz pół tamtego sklepu
Ale sam pomysł fajny - wygląda to efektownie.

BTW.: Wie ktoś gdzie jest w Warszawie bazar jakiś ze starociami czy ruskimi , gdzie kupiłbym bagnet taki stary? Może na stadionie X lecia, albo na Kole? Widział ktoś?
+dojazd, bo ja z planem Warszawy...na bakier jestem


PZDR
Źródło: war.budo.net.pl/viewtopic.php?t=25338



Temat: CHOMIKOWANIE

jakbyś chciała się pozbyć tych wszystkich rzeczy to ja służę .


W Warszawie na Kole jest zawsze czynny w weekendy bazar ze starociami. Maja fajne rzeczy w przystepnych cenach. Chetnie bym Cie rowniez tutaj zaprosila, bo mozna dostac mnostwo rzeczy prawie za darmo. Oni tu robia w nastepujacy sposob: umiera starsza osoba, rodzina chce miec dom urzadzony raczej w stylu nowoczesnym, nie jest zatem zainteresowana ``starociami`` no i oddaja te starocie prawie za darmo, albo zupelnie za darmo tak zwanemu sprzedawcy antykow. Pozniej on sobie to wstawia do tak zwanego kramiku, i przesliczne figurki porcelanowe sprzedaje przykladowo za 5 zl. Kiedys widzialam stary, dzialajacy zegar, za 50 zl . To nie byl maly zegar, ale taki spory, do powieszenia.

Przyjedz kiedys, wybor jest naprawde spory. Oni tu maja zupelnie inny stosunek do staroci niz Polacy, bo wojny wlasciwie tu nie bylo i nic im nikt nie zniszczyl. Do wyboru, do koloru.
Źródło: wordpress.diety.pl/viewtopic.php?t=550


Temat: Skradziono rower Kellys Oxygen (rocznik 2008)
Wczoraj o 18:25 jakiś cwaniaczek zachachmęcił mój rower spod ul. Prostej 51 (przy rondzie Daszyńskiego)
W Warszawie nie ma dużo rowerów tej firmy i tego konkretnego modelu. Jeśli ktoś zauważyłby Kellysa Oxygena (jak na zdjęciu), to jest duża szansa, że to właśnie mój.
Do chwili kradzieży wyglądał tak jak na ilustracji (załącznik), ale możliwe, że zostanie trochę przerobiony.

Najbardziej charakterystyczna będzie więc rama i amortyzator.
Jeżeli ten typek nie zmieni jednak dodatków, to charakterystyczne będą siodełko Selle Italia i opony Michelin XC.
Pedały SPD raczej będą wymienione na normalne (ale kto wie), jakby coś to są one obdrapane po zewnętrznych stronach.
Rogi na swoich końcach nie mają zaślepek i również są obdrapane.
Na ramie pod łańcuchem przymocowana jest czarna osłona.

PS.
W weekend będę obstawiał bazary: w sobotę wolumen, w niedzielę bazar na Kole i na Olimpii.
Jeśli ktoś chciałby się przyłączyć, to byłbym wdzięczny.

Dla znalazcy przewidziana nagroda.
Źródło: 16wdh.nazwa.pl/forum/viewtopic.php?t=443


Temat: GWW : miodowy ciechan
On 5 Wrz, 01:21, RaV <ravzi...@gmail.com> wrote:[color=blue]
> witam,
> prosze o informacje - gdzie w warszawie mozna kupic w okolicach
> centrum/saskiej kepy miodowego ciechana. jak na razie widuje go tylko w
> niektorych pubach - a w kazdym ze sklepow albo nie slyszeli, albo nie
> dostaja. z gory dziekuje.
>
> pozdrawiam , rav[/color]

jakiś czas temu bywało w sklepie na Newelskiej ;-)
Też nie Saska Kepa ani Centrum, ale łatwo trafić orientując się na
bazarek ze starociami na Kole

Zerknę przy okazji czy jeszcze ten browar tam bywa.

Czy Browar Ciechan nie prowadzi sprzedaży detalicznej piw? Obiło mi
się o uszy, że można u nich zamówić produkty i dostarczą do domu ;-)

Źródło: wirtualna.warszawa.pl/forum/showthread.php?t=74025


Temat: Bazar na kole
Dnia Sat, 20 Oct 2007 07:08:22 +0200 na fali pl.regionalne.warszawa stacja
orbitt <orbitt@niespamuj.pl> nadała:
[color=blue]
> Zgadza się, pierwszy problem to brak parkingów dzięki czemu wszystkie
> trawniki w okolicy co tydzień są rozjeżdżane.[/color]

Ale wiesz, że naprawa sytuacji metodą likwidacji bazarku a nie
wyznaczenia miejsc parkingowych niespecjalnie mądra jest?
[color=blue]
> Druga sprawa - bazar ten z racji swojej specyfiki przyciąga
> śmierdzących podpitych meneli próbujących sprzedać cokolwiek aby mieć
> na kolejne winko.[/color]

Niestety na Kole też się pojawiają, ale dużo to jest ich na Skrze. Na
Kole jednak każą płacić za handel.
[color=blue]
> Trzecia sprawa - po każdym weekendzie teren ten wygląda jak jedno
> wielkie pobojowisko i śmietnik.[/color]

A tego nie wiem, wtedy tam nie bywam :) Ale to już problem sprawności
organizatora handlu lub MPO.

--
Tomasz Szczesniak

[email]tszczesn@stareradia.pl[/email]
FIDO: 2:480/127.134 HYDEPARK moderator
[url]http://www.stareradia.pl[/url] - wszystko o przedwojennej radiotechnice

Źródło: wirtualna.warszawa.pl/forum/showthread.php?t=6713


Temat: Bazar na kole
Dnia 20 Oct 2007 09:30:07 +0200 na fali pl.regionalne.warszawa stacja
[email]jarek_kordalewskiWYTNIJTO@poczta.onet.pl[/email] <jarek_kordalewskiWYTNIJTO@poczta.onet.pl> nadała:
[color=blue][color=green]
>> A widziałeś tam kiedyś choć jedno radio? Bo jak byłem (fakt, w sumie
>> mało razy), to nie było nawet jednego Pioniera. Pomijając taki fakt, że
>> na Koło to jest spacer, a do Bronisz to już cała wyprawa.[/color]
> Radyjka bywają i na Kole i na Olimpii, choć niezbyt czesto. Ostatnio kupiłem tam
> Mazura Luxa i Oriona 420. Widziałem też Stolicę w bdb stanie. Trzeba po prostu[/color]

To nie są radia, to wroby radiopodobne ;) Radia to sobie na mojej
stronie obejrzeć :)
[color=blue]
> często tam bywać. CO do Olimpii, to jest to naprawdę dość klimatyczne miejsce z
> duchem starej Warszawy z Kiercelaka. Jakiś czas temu spotkałem tam grupkę
> starszych panów rozmawiającym w jidisz - jednym z języków starej Warszawy. Czy
> jest szansa na takie spotkanie w innym miejscu?[/color]

Chyba nie, choć sam bazar ma taki klimacik, jakby ludzi troche inaczej
ubrać... :)

--
Tomasz Szczesniak

[email]tszczesn@stareradia.pl[/email]
FIDO: 2:480/127.134 HYDEPARK moderator
[url]http://www.stareradia.pl[/url] - wszystko o przedwojennej radiotechnice

Źródło: wirtualna.warszawa.pl/forum/showthread.php?t=6713


Temat: [GwW] Sklep z dużym wyborem pokrowców na siedzenia
> Poszukuję sklepu z dużym wyborem pokrowców na siedzenia[color=blue]
> w samochodzie. W hipermarketach, to w każdym po kolei ten
> sam szajs, a z neta wolałbym nie zamawiać. Zależy mi na
> obejrzeniu materiału, dotknięciu go, sprawdzeniu ścieralności,
> odcienia itp. Jest jakiś market samochodowy na terenie
> Warszawy i okolic?[/color]

Kilka lat temu pokrowce szył mi krawiec od takich spraw na ul. Obozowej, w
pobliżu Bazaru na Kole.
Był duży szyld przed pawilonem "pokrowce samochodowe".

Szyje na wymiar do danego modelu samochodu, duży wybór materiałów.

~BitPump



Źródło: wirtualna.warszawa.pl/forum/showthread.php?t=4607


Temat: Giełda akwarystyczna w Łodzi - Fotoreportaż
na giełdzie to z reguły tanio jest (nielicząc pojebów czekających na innych pojebów), ale jak doliczysz cene za wstęp, to musisz pare rzeczy kupiń rzeby się opyliło :) a jak mieszkasz pod warszawą to doliczasz jeszcze cene za paliwao/bilet i jeszcze więcej trzeba kupić, ewentualnie zostaje bazar "na Kole" w Warszawie (czy jakoś tak), ale tam nie jest aż tak super tanio w porównaniu do cen sklepowych. A ile krewetki kosztują i czy wogle są?
Źródło: akwarystyka.com.pl/showthread.php?t=11529


Temat: Pchli targ w moim mieście
Dot.: Pchli Targ w Warszawie
  Cytat:
Napisane przez >Angel< Prosze dziewczyny o pomoc! Gdzie znajde pchli targ w Wawie, mogą być okolice. W wyszukiwarce znalazłam tylko Wrocław :(

Mam nadzieje że nie "zanieczyszczam" tego forum moim malutkim pytankiem, które może sie gdzieś pojawiło :( ale zalerzy mi... Plisss:o:rolleyes:
Hmm.. Może bazar na Kole by się usatysfakcjonował? A czego szukasz?
Źródło: wizaz.pl/forum/showthread.php?t=137936


Temat: :
www
Stały element warszawskiego bazaru na kole.
Źródło: forum.klub-wartburga.pl/viewtopic.php?t=3885


Temat: wianki nad Wisłą wczoraj

Użytkownik "Kosu" <kosu@kosu.pl> napisał w wiadomości
news:h1m5tr$22m$1@inews.gazeta.pl...[color=blue]
> Wiesiaczek wrote:[color=green]
>> A co w nim (PKiN) złego?[/color]
>
> To, że nie jest sensownym symbolem. Na miasto można mieć dwie zasadnicze
> koncepcje.
> 1) Miasto spokojne, zabytkowe. Wtedy na reklamówki dajemy Starówkę.
> 2) Miasto dynamiczne, nowoczesne. Wtedy na pocztówkach ląduje BUW, Rondo1,
> Most Świętokrzyski, biurowiec Millenium itp.[/color]

Biurowiec symbolem Warszawy?!
Co za czasy!
[color=blue]
> Warszawa ostatnimi czasy obiera raczej drugi wariant, co chyba nie jest
> złym pomysłem (bardziej przydadzą się inwestorzy niż turyści).[/color]

Warszawa to nie bazar! Bizes jest dobry na peryferiach, tak jak w innych
europejskich miastach.
Paryż co prawda posiada centrum biznesowe w La Defence, ale to jest "wyspa"
biurowców położona w znacznej odległości od centrum.
Biurowce w centum to jest chory pomysł zakompleksionego wieśniaka!
[color=blue]
> PKiN nie jest ani w 1) ani w 2). Nie jest nawet ładny. Przyciąga tylko
> fanów socrealizmu. Sytuacja trochę jak z Wieżą Eiffela, choć ona jest
> jednak "lżejsza" optycznie.[/color]

O gustach się nie dyskutuje, a sam PKiN miał duży wpływ na życie rdzennych
mieszkańców Warszawy.
Chyba nie ma warszawianina, który by tam nie przebywał w czasach szkolnych,
korzystając z różnych kół zainteresowań.
Mam wrażenie, że za zburzeniem PKiN (bo takie były głosy) stoi element
napływowy, który sam niczego nie zbudował, ale kole go w oczy prowincjonalna
zawiść.

Wieża Eiffela jest zaś dobrym przykładem, co może być wizytówką miasta.


--
Pozdrawiam - Wiesiaczek

"Ja piję tylko przy dwóch okazjach:
Gdy są ogórki i gdy ich nie ma"


Źródło: wirtualna.warszawa.pl/forum/showthread.php?t=86385


Temat: Dlaczego właśnie szczur?
Dlaczego szczur?
po pirewsze zawsze chciałam miec coś wyjątkowego i tak po tym jak dostałam psa majac 5 lat byl to cocer spaniel mało w tamtych czasach znany wśród niepolujących mieszczuchów,potem wujo przywiózł mi wycieczki zagranicznej leminga był cudny ale dziki i mało kontaktowy.Bedąc w pierwszej kalsie podstawówki, mieliśmy przynieśc zwierzątko do szkoły ja niemogłam bo leming nie dał się brac na rece to wymyśliłam coś i ulepiłam z plasteliny szczura białego i schowałam do pudełka,w szkole powiedziałam że niemoge go wyjać bo sie boi no i wpadłam pani chyba sie kapneła i miałam problem,w nocy czekałam na tate i strasznie sie bojąc konsekwencji kłamania powiedziałam o tym oszustwie- a co zrobiła mój Tatko na drugi dzień jezdził po Warszawie i szukał szczura w tedy w sklepach patrzyli na niego jak na wariata i jedyna opcja to były szczury labolatoryjne ale niechcac mi robic przykrosci ze zaraz moze umrzeć nie kupuł takiego.ale dostał cynk że na bazarze na kole w poniedziałki sprzedaja zwierzaki (do dnia dzisiejszego ) i tam kupiliśmy dwa ogromne szczury wędrowne czarne może aquti z czerwonymi oczami obrzydliwe jak je okresliła Mamcia bardzo płakała jak je przywiezliśmy i bała sie wejsc do pokoju- i wiecie co te szczuraski były wspaniałe mieszkały w akwarium i były tak wielkie ze ledwo na reku mi sie mieściły, no ale nadszedł dzień rozpaczy bo uciekły z akwarium ale zamieszkały w piwnicy naszego bloku a skąd wiem bo je widzialam nie raz i nie dwa karmiłam w piwnicy ale nigdy nie podchodziły tak blisko zeby je wziac na rece- Mama widząc moją rozpacz zgodziła sie na nastepnego była to samiczka czarno biała o imieniu Mona mama ddługo się do niej przyzwyczajała. ale w momencie jak mona zaczeła reagowac na jej głos przybiegac z pokoju do kuchni jak otwierała lodówke zawładneła sercem mamy pewnego dnia przyniosłam monie kolege do zabawy na pare godzin niewiedzac co z tego moze byc-pewmego dnia jak mama chiała posprzatac klatke zaczeła krzyczec ze zalęgły sie robaki w klatce!!!! a co sie okazało mona urodziła 17 małych rozowych kluseczek no i miałyśmy male przedszkole ale ja sie natłumaczyłam ze ten samiec szczurka to tylko kolega mony i wtaki sposób mama mnie uświadomiła .maluchy rozeszły sie po znajomych mamy choc niebyli przekonani co do szczurów chomiki to znali ale szczury kojarzyły im sie z czymś paskudnym.mona żyła bardzo długo ok 3,5 roku dopuki nie dopadł jej nowotwór w warszawie niebyło lekarza ktory umiał by sie zając szczurem umarła [*] i nasze zycie niemogło juz byc bez ogonków potem były ślepy wacik i sparalizowana kapturka błekitny samczyk i srebrny samczyk, i tak juz chyba zostanie że ogonki beda z nami. Są one połączeniem wszystkich najlepszych cech różnych zwierzat sa inteligentne,sprytne,czyste,uwielbiaja sie pieszczochac mozna z nimi spac w łóżku,mozna je zabrac prawie wszedzie,przebijaja wszystkie zwierzaki jakie mam wystarczy wypisac wszystkie plusy i minusy i zobaczycie że szczur bedzie na pierwszym miejscu!!!!!! no torszke mnie ponioslo ale o ciurach można pisac i pisac
Źródło: forum.szczury.biz/viewtopic.php?t=3507


Temat: Moje Bieszczady 2006 - uwagi ogólne
Ani się obejrzałem, a już upłynęło ponad 3 miesiące od powrotu z Bieszczad. Czas więc już najwyższy na zdanie Wam relacji z pobytu ! Akurat nadszedł tzw. martwy okres w sezonie turystycznym (jesień się już skończyła, ale zima się jeszcze nie zaczęła), więc może i grono Moich Szanownych Czytelników - znudzonych pogodą za oknem - będzie większe.

Przebywając w Bieszczadach codziennie rano poświęcałem kilka minut na notatki z wydarzeń dnia poprzedniego. Ot, takich parę "hasłowych" zapisów w kalendarzu - dotyczących tego, co się wydarzyło wczoraj. Bez nich już by taka szczegółowa relacja na pewno nie powstała.

Ale najpierw ogólnie.

Do Sękowca przyjechałem 14 września wieczorem, a wyjechałem stamtąd 7 października rano. Zatem pobyt w Bieszczadach trwał 22 "pełne" dni, z których 14 przeznaczyłem na wyprawy piesze, a 8 - na odpoczynek oraz na krajoznawcze i aprowizacyjne wycieczki samochodowe (te ostatnie głównie na bazar do Ustrzyk Dolnych po "chmilne micne" i "chlibnij dar").

Przez pierwsze 8 dni pobytu towarzyszyła mi żona, dość dzielnie (ale bez przesady) radząc sobie na bieszczadzkich szlakach. Natomiast cały czas był ze mną kolega z Radomia (Rysiek) - tak, ten sam, z którym włóczyłem się po Bieszczadach również rok i dwa lata temu.
Tydzień czasu w Zatwarnicy przebywali również Adam i Ania ("Żabki"). Wracając odwieźli mi żonę, nie musiała więc się tłuc do Warszawy pociągiem ani autobusem.
No i nie rozstawałem się z kotką Sabinką. Codziennie rano i wieczorem robiła obchód działki, czasem przynosząc do domu półżywe ze strachu myszy (łącznie trzy w ciągu całego pobytu).

Jeśli chodzi o podróż w obie strony, dwa razy po 450 km, to cóż tu opisywać ! Każdy zna nasze "polskie drogi", po których szaleją niedouczeni i jeszcze bardziej niezdyscyplinowani kierowcy - na zagranicznych, często tylko ładnie wyglądających gruchotach. Nie ma o czym pisać, a w każdym razie nie w tym miejscu.

Horrendalnie wkurzył mnie (i jest to naprawdę łagodny synonim !) tylko wjazd do Warszawy 7 października. Mój imiennik (jeszcze wtedy był komisarycznym zarządcą Warszawy) z powodów politycznych kazał zryć w tym czasie wszystkie najważniejsze trasy wjazdowe, aby nie dopuścić, a przynajmniej znacznie utrudnić przyjazd do stolicy oponentów Braci K. i ich koalicjantów. Na 7 października owi oponenci zaplanowali bowiem jakieś "kryteria uliczne" w Warszawie. Zatem władze Warszawy zarządziły remont nawierzchni najważniejszych dróg wjazdowych, w tym też tej od strony Krakowa i Katowic. W rezultacie od Janek na Ochotę jechałem ponad 2 godziny. Podjąłem wówczas ostateczną decyzję, na kogo będę głosował w zbliżających się wyborach samorządowych. Na Hanię mianowicie. Co też później uczyniłem, ale dopiero w drugiej turze. Aby nikt nie posądził mnie, że w 1-szej turze głosowałem na majora Fydrycha ( i bez mojej pomocy pokonał Wojciecha Wierzejskiego z LPR-u !!!), informuję, że w 1-szej turze wyborów samorządowych na prezydenta Warszawy swój głos oddałem na Marka Borowskiego.
Derty się pewnie teraz wścieka. Trudno, wybacz Stary.

Ogólne wrażenie z pobytu w Bieszczadach jest oczywiście bardzo korzystne. Pogoda dopisała, chociaż terminy dwóch ciekawych wycieczek po połoninach trochę źle zaplanowałem - musiałem trzymać głowę mocno na karku, aby mi jej nie zwiało gdzieś w doliny, no i za cały widok miałem mgłę dookoła. O tym dalej, w postach opisujących wycieczki 2 i 3 października.

Niektórym z Was moja relacja może wydać się zbyt realistyczna, a nawet przyziemna. Mało "ochów" i "achów" zachwytu i refleksji nad przyrodą, krajobrazem czy historią regionu. Ja po prostu, jako bieszczadzki "stały bywalec", mam to już od dawna za sobą. Gdyby ktoś jednak chciał poczytać, co mam do powiedzenia np. o historii Bieszczad, to odsyłam go do odpowiedniego linka na stronie głównej www.bieszczady.info.pl .

Jeszcze w Warszawie, wieczorem 13 września dostałem od Długiego sms-a z informacją o pożarze cerkwi prawosławnej w Komańczy. Zadzwoniłem od razu do Niego, chwilę pogadaliśmy o tym draństwie (jeśli to było podpalenie). Akurat się pakowałem do wyjazdu.

Kilka dni przed wyjazdem otrzymałem też e-mail od Michała. Zaproponował mi wspólną, jednodniową (dobrze całodniową !) pieszą wycieczkę na trasie Jabłonki - Sękowiec. Propozycję tę przyjąłem. Niestety, ostatecznie Michał nie mógł jednak przyjechać w Bieszczady w tym czasie, gdy ja tam byłem. Może więc będzie to nasza wspólna wyprawa w AD 2007 ?

W trakcie mojego pobytu wyremontowano drogę Dwernik - Brzegi Grn. przez Nasiczne. Położono nowy, równiutki asfalt. W porównaniu z tym, co tam było wcześniej, istne cudo. Jedzie się wspaniale, trzeba tylko bardzo uważać przy wymijaniu, omijaniu lub wyprzedzaniu. Szosa jest dość wąska, nie usypano jeszcze (wtedy, gdy ja tamtędy - kilka razy - przejeżdżałem) pobocza. W niektórych miejscach nawierzchnia drogi przewyższa teren o ok. pół metra. Zjechanie z niej choćby jednym kołem może oznaczać zniszczenie samochodu.
Źródło: forum.bieszczady.info.pl/showthread.php?t=3282